Proszę, nie nazywajcie mnie autystycznym dzieckiem, jestem po prostu dzieckiem... z autyzmem. Autyzm to nie choroba to zaburzenie, nie można się nim zarazić. Nie jest jak przeziębienie, nie można go "złapać". Autyzm to coś z czym żyję, będę go mieć przez całe życie. To tylko część mnie, taki jestem. Po prostu traktujcie mnie jak każde inne dziecko i pomagajcie kiedy proszę o pomoc. To ja - Jasiek Podedworny. Zapraszam do mojego świata...

ZROZUMIEĆ AUTYZM: Jasiek w biurze...

Mamy środę, 24 dzień lutego. W Łódzkiem już dzięki bogu kończą się ferie, ale jeszcze są. Taka sobie sytuacja :-) No i co my robimy w takiej sytuacji: ja do pracy, Małgosia też a Jasiek jak to zazwyczaj do teściów. Dla niego idealne rozwiązanie, przecież mógłby chodzić codziennie do dziadka. A tu, niespodziewanie pojawił się problem. Pobyt Jaśka u dziadków uprzedził jakiś wirus i się tam dobrze ze wszystkimi zakumplował. Więc co tu zrobić? Ja mam mnóstwo pracy więc dzień wolnego to słabo trochę, Małgosia nie ma się z kim zamienić, u teściów epidemia przeziębieniowa - więc cóż robić... Niech się dzieje wola nieba, zabieram Jaśka do biura. I tu słuchajcie - pełne zaskoczenie. Jasiek zszokowany, zdarzało się sporadycznie co prawda, że jakąś godzinę czy dwie spędzał u mnie w pracy ale tym razem był to cały dzień. Rozumiecie !!! - CAŁY DZIEŃ. Zestaw podróżnika rano spakowany tzn. komputer, pociągów pełna reklamówka, książki. A poniżej zobaczcie jak wygląda biurko i w ogóle miejsce pracy przyszłego inżyniera kolejowego....



Na zdjęciu widać nawet jaki tabor okupował parapet :-)

I sądząc po jego zachowaniu i nastroju na koniec dnia - świetnie się bawił. Szczerze powiem sam się obawiałem czy wytrzyma, a on, proszę - nie do zdarcia. Zachowanie na medal. A ile opowiadania było wieczorem. Że on był w pracy, że pracował na komputerze i że jutro też idzie do pracy.

Ciekawe doświadczenie... Czemu nie :-)